--> -->


Jogurt sojowy

jogurt3

Metodą prób i błędów Dzisiaj rano osiągnęłam małe wegańskie zwycięstwo. Wszystko zaczęło się dwa dni temu, kiedy po raz pierwszy postanowiłam zrobić domowe mleko sojowe i zalałam na noc ekologiczne ziarna soi wodą. Ten mały sukces był poprzedzony kilkoma sromotnymi wpadkami i dlatego tym bardziej się cieszę, że mogę się podzielić tym genialnie prostym i smacznym przepisem. Nie muszę chyba wspominać, że jogurt naturalny to wspaniała sprawa dla naszych jelit. Dobrych bakterii nigdy za wiele. Pocieszający jest też fakt, że skład jest cudownie prosty, bo wielokrotnie spotykałam się na wegańskich blogach z przepisami które nie wychodziły....

Continue reading

Japonia cz. III – Kioto

kyoto tyt

Zacznę od stwierdzenia, że Kioto to wg. mnie zdecydowanie dużo ciekawszy kierunek zwiedzania Japonii, aniżeli Tokio. To jak porównanie Krakowa z Warszawą i czuję, że to już wam wiele wyjaśnia. Zwiedzanie zaczęliśmy od wizyty w biurze informacji turystycznej, gdzie pani przeszła samą siebie i zaopatrzyła nas aż za dobrze. Mapy autobusowe, mapy zabytków, mapy z wydarzeniami sezonowymi i do tego dokupiliśmy bilety autobusowe, które okazały się być zbędne, bowiem w Kioto prawie wszędzie można dojść na piechotę. Z racji tego, że mieszkaliśmy w samym centrum, w hotelu tuż obok dworca centralnego (Karatachi Nanajo Ainomachi -...

Continue reading

Tokyo marathon 2017 – relacja

tokyo maraton

Wiosenny maraton to już historia, pozostały już tylko wspomnienia, którymi postaram podzielić się z Wami w tym wpisie. Nie ukrywam, że po biegu w Bostonie, który zmiażdżył mnie swoją niesamowitą atmosferą, nie spodziewałem się wiele po Tokyo marathon. W zasadzie po tym biegu odczuwam niewyczuwalną pustkę. Były to dla mnie zawody życia i raczej na tą chwilę żaden bieg już nigdy nie dostarczy mi takich wrażeń jak Boston - obym się mylił. To właśnie tam dokonało się to czego pragnąłem najbardziej. Każdy kolejny start jest tylko zwyczajnym biegiem. To jest tak jak po ostatnim meczu ligi mistrzów, kiedy widzisz jak Barcelona...

Continue reading

Japonia cz. II – Nikko, Hakone, Kamakura

partII

Dzisiaj wsadzę waszą wyobraźnię w superszybki pociąg do urokliwych miejsc niedaleko Tokio. Najdalsze znajduje się około dwóch godzin jazdy pociągiem od Tokyo station (Tokio centralne). Teren dworca jest ogromny jak lotnisko. Kilkupiętrowy, rozległy i do tego korytarze przecinają się pod wszystkimi kątami, miliony przechodniów i krzaki zamiast liter. To tylko złudzenie. W tym przeludnionym mieście wszystko jest poukładane jak sushi w bento. Czy to metro, czy stacje kolejowe, wszystko ma swój jasny i intuicyjnie rozplanowany porządek. Tak jak wcześniej wspominałam, niezastąpione było zapoznanie się ze stroną turystyczną www.japan-guide.com (to był nasz przewodnik przez cały wyjazd)....

Continue reading

Japonia cz. I – Tokio

part I

Japonia to kraj o którym marzyłam od dziecka. Jak wielu, hipnotyzowałam się bajkami anime ("Księżniczka z księżyca", "Gigi la Trottola") z wielkimi błyszczącymi oczami, absurdalnym dowcipem, komicznymi okrzykami. To nie był przesłodzony Disney. Z tych bajek tryskała fontanna energii i duch japońskich sztuk walki. Kolejne fascynacje pojawiły się w drodze mojej edukacji i poszukiwań inspiracji dla malarstwa. Pokochałam prace Takashi Murakami, Ayi Takano oraz Ob. Wiele się czytało o tragediach, z których nie jeden kraj by się nie podniósł, o regularnych zagrożeniach trzęsieniami (po powrocie z Kamakury, nasz gospodarz oświadczył nam spokojnie, że w ciągu...

Continue reading

Przeziębienie cz.2

zdrowie

Minęły zaledwie 3 dni, a mi pozostał tylko lekki katar. Pełna energii i szczęśliwa, bo wyleczyłam się sama, samiuteńka! Jestem dumna, że nie pokusiłam się o żaden paracetamol lub inne proszki,  jak miałam to w zwyczaju. Poprzedni post pisałam lekko przyćmiona chorobą i rozpisałam w nim tylko te lekarstwa, które możemy zrobić sami w domu. Chciałabym zatem podzielić się resztą niezawodnych specyfików, które z własnego doświadczenia mogę polecić i wiem, że działają! Nie przedłużając, poniżej opiszę co robiłam rano, w południe i przed snem. Zaznaczam, że nie brałam wolnego w pracy i po powrocie od razu kładłam...

Continue reading

“Dopóki oddycham – atakuję” – moje cele, plany na 2017 rok.

motywacja2 2017

Nowy rok, nowy ja, nowe plany i cele! Minął już prawie rok od mojego ostatniego maratonu, wiele zmieniło się w moim podejściu do treningu od tego czasu. Najważniejsze, że powoli wracam na właściwe tory i uporałem się z moimi przewlekłymi kontuzjami, które nękały mnie już kilka lat. Co prawda na tą chwilę nie mogę powiedzieć, że z moim zdrowiem jest idealnie ale wracam do żywych. Wiele razy w 2016 powątpiewałem, że będę jeszcze w stanie powalczyć o mój wymarzony wynik, czy poprawę rekordu, ale bieganie bez celu w moim przypadku działa destrukcyjnie. Z takim nastawieniem nie...

Continue reading

Kombucha – napój godny polecenia

kombucha

Z racji mojej długiej "kariery gastronomicznej" mam w sobie tą nieustającą ciekawość i chęć próbowania wszelkich nowinek. Obecnie uwagę skupiłam na napojach probiotycznych i w zaciszu kuchennym mieszam prozdrowotne specyfiki. Mój system immunologiczny nieco podupadł i postanowiłam pomóc sobie naturalnymi metodami. Piję ziółka i bawię się fermentacją. Najpierw eksperymentowałam z rejuvelac, o którym napiszę przy okazji mojego kefiru wegańskiego. Teraz na tapecie jest K O M B U C H A  (kombucza), czyli napój fermentowany na bazie słodzonej herbaty i grzybka o nazwie SCOBY - Symbiotic Colony Of Bacteria and Yeasts. Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od japońskiego słowa "kombu",...

Continue reading