--> -->


Japonia cz.IV – Nara, Okunoshima, Miyajima

nara

Zwierzaki na wolności – to jest to!

Ten post będzie poświęcony miejscom zupełnie odmiennym od reszty miast, które zwiedziliśmy w Japonii. Różnica polega na tym, że nie jechaliśmy tam dla zabytków i miejsc kultowych, ale dla zabawy i przeżycia czegoś zupełnie wyjątkowego i niecodziennego, jak spotkanie z „dzikimi” zwierzętami na wolności.  To fakt, że robi się na tym interes i poniekąd zwierzęta są wykorzystywane, ale w przeciwieństwie do pand i małp pozamykanych w klatkach dla uciechy turystów i kieszeni właściecieli, te żyją na wolności i mają nieograniczony dostęp do wszystkiego czego potrzebują i robią na co mają ochotę. Takie doświadczenie uzmysłowiło mi i pewnie wielu innym też, ile radości daje bliski kontakt z wolnymi zwierzętami, nie przez siatkę, nie na smyczy…ciężko to opisać słowami. To naprawdę wzruszające i euforyczne uczucie.

Nara i jelonki

Do Nary najłatwiej dojechać z Kioto station pociągiem do JR Nara station (JR pass). Na dworcu udaliśmy się do biura turystycznego i zakupiliśmy Nara pass na całą komunikację miejską, bo Nara Park, który nas interesował najbardzej jest oddalony o 30 min drogi autobusem.1Tam dowiedzieliśmy się, że na miejscu możemy kupić specjalne wafle (5 zł) dla sarenek i że powinniśmy uważać, bo czasami są bardzo nachalne i żarłoczne, o czym za chwilę mieliśmy się przekonać.4Nara to miasto typowo turystyczne, gdzie jest wiele muzeów i atrakcji. My byliśmy nastawieni na ziomków i nic innego nas nie interesowało. W ten dzień było również dość zimno, momentami prószył nawet śnieg, zatem zwiedzanie ograniczyliśmy do dwóch punktów na terenie Nara Park. Pierwszym z nich był kompleks sanktuariów Kasuga Taisha. Pięknie położony pomiędzy bardzo starymi sekwojami z tysiącami kamiennych latarni ofiarowanych przez wiernych. Latarnie zapalane są tylko dwa razy w roku. Tam też spotkaliśmy całe stada saren i jelonków, które podchodziły do nas jak małe dzieci po cukierki. Przekochane stworzenia, bardzo otwarte i łakome. Trzeba postępować z nimi dość stanowczo, bo potrafią podgryźć tam i ówdzie dla zwrócenia na siebie uwagi w stadzie, które cię otacza. Wciskają swoje kochane pyszczki dosłownie wszędzie, mi jeden jelonek dobrał się do biletu w kieszeni i całe szczęście w ostatniej chwili udało mi się go wyrwać.    35 713891517W Nara Park stoi również świątynia Todaiji z 752 r. Jest to największy na świecie budynek zbudowany z drewna i należy zaznaczyć, że główna sala ma tylko 2/3 pierwotnej wielkości po jej rekonstrukcji w XVIIw. Jest to świątynia buddyjska w środku której stoi posąg Wielkigo Buddhy Daibutsu z brązu. Ma on wysokość 15m. Dodatkową atrakcją jest jeden z drewnianych słupów, gdzie dziura u jego podstawy ma średnicę dziury jednego z nozdrzy Buddhy. Mówi się, że ten komu uda się przecisnąć przez tą dziurę osiągnie oświecenie w następnym życiu. Można w to wierzyć lub nie, ale zabawy i śmiechu była co nie miara:).1611181910Pomimo niepogody i zimna bawiliśmy się jak nigdy i była to jedna z naszych ulubionych wycieczek w Japonii. Na nasz kolejny wypad pod hasłem zabawa ze zwierzętami popłynęliśmy, aż na wyspę.

Okunoshima

Aby dopłynąć na wyspę trzeba poświęcić nieco więcej czasu (około 7 godz. tam i z powrotem) pojechać pociągiem z Kioto station do Osaki, a następnie wsiąść w pociąg regionalny do Tadanoumi station. Ze stacji szybkim krokiem dotarliśmy w 5 min do portu Tadanoumi i tutaj zaopatrzyliśmy się w bilety na prom oraz jedzenie dla królików w formie suchej karmy, bo zapomnieliśmy zabrać marchewek i zieleninki. Podróż promem trwa zaledwie 15min, zatem szybko dopłynęliśmy, a w porcie przywitała nas już chmara królików.40Może brzmi to przerażająco – 7 godz w pociągu, ale nie zapominajcie, że zobaczycie mnóstwo pięknych widoków po drodze, a komfort jak już wspominałam w innych postach jest nieporówmywalny. Jeśli zainstalujecie aplikację Hyperdia, to bez problemu dotrzecie wszędzie. Sama wyspa jest terenem dość górzystym, ładnie zagospodarowanym i ciekawym również ze względu na swoją historię, ale o tym nieco później. Największą atrakcją wyspy są króliki! My kochamy zwierzęta i nie mogliśmy sobie odmówić takiej okazji. Nie jest do końca powiedziane skąd te króliki się tam wzięły, ale rozpanoszyły się dosłownie w każdym jej zakątku. Wyspę można przejść całą spacerem lub przejechać się bezpłatnym autobusem. My przeszliśmy się do miejscowego hotelu i z tamtąd wróciliśmy do portu na kółkach. Po drodze spotkaliśmy mnóstwo puchatych króliczków i chłonęliśmy piękno wyspiarskich widoków.   IMG_9262IMG_9380IMG_9381IMG_9322IMG_9315IMG_9367IMG_9339IMG_9374IMG_9421IMG_9444IMG_9454IMG_9462IMG_9459Kiedy nacieszyliśmy się już kicającymi mieszkańcami wyspy, postanowiliśmy wsiąść do autobusu i po 10 min przybyliśmy z powrotem do portu. Wyspa jest naprawdę niewielka i gdyby nie silny wiatr, to przeszlibyśmy ją całą w 2 godziny (nie licząc przystanków na zabawę i karmienie królików). Widoki są przepiękne, woda krystaliczna i tylko dziwny trup minionych wydarzeń wojennych straszy swoją obecnością. Mowa o fabryce broni chemicznej z czasów II Wojny Światowej przeznaczonej do walki z Chinami. W ówczesnym czasie wszyscy mieszkańcy i zwierzęta zostali ewakuowani z wyspy, a samo miejsce zostało wykreślone ze wszystkich map. Jak wspominałam, teren Okunoshimy jest dość górzysty i łatwo było tam ukryć budynki, które dzisiaj świecą pustkami i stanowią schronienie dla obecnych, uszatych tuziemców.910Żegnając się z wyspą w planie mieliśmy jeszcze ostatnią wyprawę, która okazała się totalnym hitem. Znowu spotkaliśmy tam sarny! Była to również wyspa i widok jaki się zniej roztaczał powalił nas na kolana. Mowa o Miyajimie, dla której mogłabym wracać do Japonii bez końca.

Miyajima

Na Miyajimę trafiliśmy najpierw pociągiem jadąc z Kioto do Hiroshimy, a z tamtejszego portu dopłynęliśmy promem JR na przepiękną wyspę. Wysiadając z promu wchodzi się do tzw. centrum, gdzie spotkać można przeróżne sklepiki, restauracje, rikszarzy, no i oczywiście jelonki! Ale byliśmy zaskoczeni i szczęśliwi! Znowu naśmialiśmy się do rozpuku, biegając po plaży w ucieczce przed słodkimi żarłokami. Sama wyspa jest bardzo popularnym miejscem turystycznym i mówi się, że dopiero gdy ostatnie promy zabiorą przybyszy, miejsce to nabiera dodatkowego czarującego i romantycznego nastroju. Przyznam, że mnie uwiodło ono bardzo.IMG_9552IMG_9556 IMG_9514IMG_9519IMG_9521IMG_9534Michał dla odmiany biegał za sarnami, tylko trochę innymi;)

Idąc w prawo od portu plażą lub deptakiem trafiamy na Itsukushima shrine, który dosłownie oznacza sanktuarium wyspy. Jest to bardzo sławne miejsce, a w szczególności jego brama torii pływająca w oceanie podczas przypływu i odsłaniająca swoją podstawę podczas odpływu. W zależności od pory, turyści fotografują się u jej stóp lub na brzegu morza. Jak się pewnie domyślacie unikalność tego sanktuarium polega na jego położeniu, czyli w samym morzu. Pomarańczowa kolorystyka tego miejsca przepięknie koresponduje z turkusem wody i jasnym piaskiem oraz gdzieniegdzie przysłaniającą go zielenią.IMG_9563 IMG_9572IMG_9583IMG_9571IMG_9589IMG_9586Przez przypadek trafiliśmy również na ceremonię ślubną w buddyjskim wydaniu i mieliśmy okazję zobaczyć niesamowite stroje w które przebrani byli para młoda, członkowie rodziny oraz duchowni. Przyznam się, że pomimo zakazu fotografowania jakichkolwiek ceremonii na tym terenie, udało mi się pstryknąć kilka szybkich zdjęć, tak na pamiątkę;).IMG_9575IMG_9576IMG_9578Przechodząc ulicą w górę w stronę parku, po około 10min od sanktuarium dochodzimy do kolejki linowej, która miała nas zabrać na najwyższy szczyt wyspy o nazwie Góra Misen (500m). Alejka wiodąca przez park o którym mowa w przeważającej części stanowią drzewa klonowe i właśnie im zwadzięcza swoją nazwę Momijidani. Ze szczytu rozciąga się fantastyczny widok na pobliskie wyspy morza śródlądowego Seto, a w oddali można również dojrzeć Hiroshimę. Kolejka górska rozciąga się na znacznej wysokości ponad wzgórzami wyspy gęsto porośniętymi roślinnością i nie ciężko się zachłysnąć od wrażeń. Druga część kolejki to już prawdziwy lot nad przepaścią z obłędnym widokiem o którym pisałam powyżej. Na szczycie zagospodarowano kilka najlepszych punktów widokowych, skąd selfie i relacje rozsyłane są na cały świat.IMG_9693IMG_9608IMG_9691IMG_9616IMG_9625IMG_9621IMG_9667IMG_9660IMG_9675Na tym koniec naszych relacji z Japonii. Wspomnienia zostaną na zawsze i marzenia o powrocie również. Po raz kolejny napiszę, że najważniejszym doświadczeniem z całego tego wyjazdu było uzmysłowienie sobie, że piękno zauważone i docenione zostaje w naszych sercach i emanuje tym samym na zewnątrz. Tego nauczyła mnie Japonia za co jestem jej bardzo wdzięczna i wielkie KONICHIWA w stronę najpiękniejszych ludzi tej ziemi.